iWoman.pl iWoman.pl

przejdź do listy blogów przejdź do serwisu

LogowanieRejestracja

Dziwna inspiracja

Jako, że komunia już tuż tuż, pomyślałam, że najwyższy czas rozejrzeć się za jakąś sukienką, makijażem i fryzjerem. Z sukienką, o dziwo, nie miałam najmniejszych problemów, bo dość szybko znalazłam coś, co naprawdę mnie zachwyciło, coś, w czym wyglądam rewelacyjnie, serio! :) Z fryzjerem problemu też nie będę miała, bo niedaleko mojego bloku znajduje się dobry i sprawdzony (przeze mnie) salon. Byłam tam wczoraj i już się umówiłam na wizytę. Problem natomiast pojawił się, kiedy doszłam do etapu – makijaż. Nie znam żadnej dobrej wizażystki, także musiałam posiłkować się tutaj internetem. W wyszukiwarkę wpisałam makijaż Poznań i zaczęłam przeglądać, wybierać i przebierać. W końcu znalazłam i to całkiem niedaleko mnie. Nawet nie wiedziałam, że w mojej okolicy znajduje się taki ekskluzywny salon. Jako, że nie byłam tutaj nigdy to postanowiłam zrobić mały test – małą próbę. Poszłam tam wczoraj i pozwoliłam się umalować. Tak mi się tam spodobało, że poprosiłam jeszcze o zrobienie paznokci. Niestety, nawet nie zauważyłam, jak ten czas mi uciekł i biegiem musiałam wracać do domu. Mało tego, w trakcie tego biegu intensywnie myślałam, co tutaj zrobić na obiad, tak na szybko. I w momencie, kiedy mijałam sklep dekoratorski, na wystawie którego zobaczyłam naklejki ścienne w kształcie rybek już wiedziałam, co przygotuję - w domu mam przecież dobry przepis na rybę po grecku, pomyślałam. Nie wiem, czy to zasługa pięknego makijażu czy paznokci, ale ryba wyszła pyyyyszna – mówię Wam! :) Jak nigdy...

Komentarze (0)
Pomysł na...

Tak tylko wracając w dwóch zdaniach do ostatniego wpisu. Po konsultacji z mamą małego "pierwszokomunisty" znalazłem fajny prezent. Mały rośnie, gusta mu się zmieniają chciałby mieć inaczej urządzony pokój (a póki co ma tapetę w misie) na nowe malowanie pokoju czy tapetowanie nie ma na razie czasu, ale kupię mu takie duże (naprawdę duże) naklejki na ścianę dla dzieci - z postaciami jego idoli, dzięki rozmiarom powinny zdominować wystrój pokoju i zdecydowanie ukryć misie, a jak mały znów będzie chciał zmienić gust to naklejki się po prostu usunie, fajne, nie?
No a teraz wpis właściwy :). Wiecie, co to quad? No to przeczytałam ostatnio, że jest ich naszym kraju już prawie tyle, co samochodów w Polsce w roku 1968 - wiem nie byliśmy wtedy potęgą motoryzacji, ale to i tak sporo, a zabawa jest taka, że bardzo mało mechaników specjalizuje się w ich naprawie. I tak sobie pomyślałam, że serwis quadów (teraz kiedy rynek jeszcze pusty) byłby świetnym pomysłem -nie, nie ja bym je naprawiała, ale znaleźć kogoś i wejść z nim w biznes? Sama nie wiem, ale brzmi jak dobry pomysł, nie? Chodzi mi to po głowie i męczy, kiedyś miałam takie same przeczucie, założyłam, że z rozwojem fotografii cyfrowej odzyskiwanie zdjęć będzie dobrym biznesem, pomyślałam i .... olałam, a jak dzisiaj widzę, jak ten biznes się kręci, to mnie krew na własną głupotę zalewa i głupio byłoby drugą taką szansę przepuścić... chyba... pomyślę jeszcze.

Komentarze (0)
Pomysł na prezent?

Z tego wszystkiego zapomniałam Wam napisać o pierwszej komunii synka mojej przyjaciółki z lat szkolnych. Mało tego, nie tylko napisać, ale i poprosić o pomoc w wyborze prezentu. Ale po kolei - moja  bardzo dobra przyjaciółka z podstawówki ma synka - Roberta, który w tym roku, w maju, idzie do komunii. Jak wiadomo będzie mała impreza dla rodziny i przyjaciół, na którą i ja zostałam zaproszona. No i tutaj pojawia się mój problem, gdyż kompletnie nie wiem, co teraz daje się takim dzieciakom? Kiedy ja byłam u komunii, to dawało się zegarki na rękę, jakieś encyklopedie i inne drobiazgi. Ale teraz, w związku z postępem technicznym i łatwiejszej dostępności towaru, zwyczaje te się troszkę zmieniły. Kolega podpowiedział mi, że najlepiej zrobię, jak kupię małemu jakieś fajne i ciekawe gry samochodowe, bo ponoć teraz chłopcy spędzają dużo czasu przy tego typu rozrywkach, ale czy ja wiem... Może lepiej kupić jakąś książkę? Co myślicie? Czasu mam już coraz mniej, także doradźcie coś... Liczę na Was...

Komentarze (0)
Wypadek - przypadek

Od jakiegoś czasu mam wrażenie, że prześladuje mnie pech. Tak - pech. Ale to, co stało się ostatnio, to już nawet pechem określić nie można, gdyż to znacznie coś gorszego. Tragedia, koszmar - tylko takie określenia kłębią się w mojej głowie. Wszystko zaczęło się od bólu zęba. I to już tak silnego i dokuczliwego, że musiałam pomyśleć o wizycie u stomatologa. Jako że nie znałam tutaj w okolicy żadnego, dobrego czy nie, tak więc pierwsze co zrobiłam to włączyłam swoją przeglądarkę internetową i wpisałam wyrażenie "dentysta Poznań", dzięki czemu moim oczom ukazała się dość pokaźna lista, z której wybrałam tego niezbyt drogiego, jak mi się wydawało. Wsiadłam więc z wielkim trudem i bólem za kółko kierownicy i ruszyłam. Nie ujechałam jednak daleko, kiedy poczułam jakieś silne uderzenie z tyłu. Kiedy się obejrzałam, okazało się, że czerwony samochód, na którym napisane było "prawo jazdy Poznań" wjechał mi w d... No fajnie pomyślałam, ale mi się trafiło. Z samochodu wyskoczył instruktor i skakał to do mnie, to do wystraszonej kursantki (młodej) i krzyczał w niebogłosy, tak, że jego wzięłam za wariata, a dziewczyny zrobiło mi się zwyczajnie żal. I tak, zamiast u dentysty wylądowałam u mechanika. Ząb nadal boli, a ja nadal cierpię, ale powiem Wam tak szczerze, po cichu,  ze trochę boję się teraz wyruszyć w drogę. W końcu była to moja pierwsza stłuczka i choć nie z mojej winy, to się strachu najadłam i to sporo!

 

Komentarze (0)
To już ten czas...
Wiosna już pełną gębą, ciepło, cieplej, jasno, jaśniej. No po prostu pięknie, mam już firanki i wszystko dobrze, ale tak sobie chodzę po mieście, patrzę po ludziach i przyznam, że niestety nadszedł już ten etap wiosny, ten smutny czas... kiedy należy pokazać trochę ciałka. Być może jeszcze nie tak wiele, jak to czynią niektóre naprawdę hardcore'owe panny, które podejrzewam biegały z gołym brzuchem i wystającymi stringami po mieście jak na zewnątrz było minus dwadzieścia, ale jednak już czas... a ja przyznam trochę się zaniedbałam przez zimę i nie ma wyjścia pora na poważne przemyślenie i zabranie się do jakieś diety. Poza tym... tego akurat nie jestem jeszcze pewna, ale chyba w końcu w tym roku pozwolę sobie naruszyć trochę moich oszczędności i zafunduję sobie taki drobny wybryk jak depilacja laserowa poznań. Kilka zabiegów, pusta kieszeń :( i święty spokój na lata!!!!! Kusi trzeba przyznać. I chyba skusi muszę jeszcze tylko sprawdzić, komu nie wolno korzystać i kiedy, bo są jakieś zasady i jeśli mogę... to idę, a co! Zawsze będę mogła sobie podbudować ego jak zobaczę u jakiejś takiej roznegliżowanej panny kłaczki gdzieś bądź, co nie ?

 

 

Komentarze (0)
Taka sobie uwaga

Od jakiejś godziny dokoła mojego bloku, ale też i po okolicznych podwórkach biega banda dzieciaków, mają karabiny - jedni plastikowe, inni z patyka - wrzeszczą bez przerwy "ratatatatatatata!" , "nie żyjesz!", "zastrzeliłem cię!", "wcale że nie!" i tak dalej i tak w kółko. Nie żeby mi to przeszkadzało, może trochę, ale jestem jeszcze na tyle młoda by samej pamiętać, że dziecięce gry wojna, szukano, gonito i wszelkie inne mają swoje prawa, do których nam dorosłych nic! Mieliśmy swoje dzieciństwo, mieliśmy swoje zabawy, przeminęło (a szkoda), ale największa nawet tęsknota nie daje nam prawa do psucia zabawy innym. Także nie mam nic przeciwko, niech sobie biegają, niech się wywrzeszczą, w końcu pól zimy siedziały po domach bo mróz był taki, że nawet na sanki nie chciało się wyjść. Wszystko ok, tylko jedno mnie dziwi, jak to jest, że lata mijają, a gry dla dzieci prawie w ogóle się nie zmieniają? Ja rozumiem, że my - wychowani na Janku Klossie i Czterech Pancernych - biegaliśmy po podwórku i strzelaliśmy do Niemców, ale teraz? Przecież telewizja ma kilkadziesiąt kanałów, filmów w niej dostatek, wojna ma raczej złą prasę i nie kojarzy się bohaterstwem tylko masakrami w Iraku... itp. itd.... no to jak to jest, że dzieciaki dalej do siebie strzelają z patyków? Jakiś naturalny zakodowany mus czy co? Bo przyznam, że gdyby już poszły sobie do domu np. pobawić się klockami, to wcale nie byłaby zła... :)

Komentarze (0)
Tak jeszcze do ...

Tak swoją drogą mam chwilę na skakanie sobie po necie, poszukałam z ciekawości czy może znajdę te kilka jeszcze (a w sumie wciąż wolnych mieszkań) w moim budynku. Wpisałam sobie ślicznie w wyszukiwarkę "poznań mieszkania" przedarłam się przez milion ofert, tysiąc razy stwierdziłam, że mogłam wybrać lepiej i w końcu trafiłam na mieszkanie dokładnie pode mną. Cóż powiem tak, no niby ja mam wyżej, chciałam wysoko... ale ej ono jest teraz o ładnych kilka tysięcy tańsze i "podlega negocjacji"!!!! No jak! Humor mam już spartolony całkiem. A miały iść chaty w górę....psssssssssss tyle Wam powiem. Dobra idę sobie posłuchać jakieś darmowe mp3 i porzucać klątwy na mojego doradcę finansowego z bożej łaski! Bo nawet jeśli ceny pójdą w górę to i tak mogłam sporo zaoszczędzić.....ech. Kiepski dzień... i do tego słoneczny :P

Komentarze (0)
Słońce, słonko... cholerne słoneczko!

Wiosna już pełną gębą. Wszystko super, kiedy sobie idę ulicą i widzę pąki, to uświadamiam sobie, że za chwilę pojawią się liście, zazieleni się świat i wszystko będzie tak, jak powinno być. Jednak nawet najlepszy czas, nawet wiosenny powiem życia, radości i nadziei miewa swoje złe strony... choćby i całkowicie prozaiczne. Moim problemem są zasłony, a w zasadzie ich brak. Nie mam zasłon. Zmieniłam mieszkanie zimą i na nowym mieszkam na tyle wysoko w stosunku do całej okolicy, że nikt mi w okna patrzeć nie mógł więc prawdę mówiąc nawet nie zwróciłam uwagi na brak firan i zasłon. Ale teraz wraz z wiosennym słoneczkiem - pokój mam od wschodu - każdego ranka na długo przed tym, jak chciałabym się obudzić, budzi mnie słońce uparcie rażące po oczach i grzejące pokój. No i trzeba temu jak najszybciej zaradzić, bo z tego, co wiem to już raczej chłodniej i mniej słonecznie nie będzie się w najbliższych miesiącach robić... prawda? :) Wygląda na to, że w weekend zamiast się pobyczyć będę musiał poodwiedzać różne hurtownie z tkaninami i poszukać sobie czegoś w sam raz dla mnie, w końcu skoro już zmieniam jeden pokój to może i całe mieszkanie warto by było. Wiem, prozaiczne to, ale naprawdę potrafi umęczyć życie. Ech, no mimo wszystko... słonecznego dnia! :D

Komentarze (0)