iWoman.pl iWoman.pl

przejdź do listy blogów przejdź do serwisu

LogowanieRejestracja

Zamierający savoir vivre?

Kiedy kilka dni temu moja koleżanka oznajmiła mi, iż nasze społeczeństwo pozbawione jest jakichkolwiek zasad dobrego wychowania, tzw. savoir vivre, puknęłam się w czoło i powiedziałam - głupia Ty! Wczoraj jednak na własnej skórze przekonałam się, jak bardzo się myliłam i, że głupia w tym towarzystwie to byłam tylko ja. Otóż wczoraj, późnym popołudniem postanowiłam przejechać się naszą komunikacją miejską na starówkę - do swojej ulubionej herbaciarni, bo w domu - przez mistrzostwa i vuvuzele, wytrzymać już nie mogłam. Tramwaj, jak zwykle wypchany - miejsc siedzących brak. O zgrozo, zajęte są one przez młodzież. Stoję więc sobie i jadę, i nagle słyszę, jak jakiś chłopak (raczej chłopaczek) krzyczy i przeklina na całe gardło, że był właśnie na rozmowie kwalifikacyjnej i jakiś pajac w gangu (garniturze) wyprosił go z pokoju twierdząc, że tak ubranym to on sobie w domu siedzieć może, a nie tutaj, w takiej firmie. Początkowo poczułam się zbulwersowana, jak można tak ludzi traktować, ale potem, kiedy spojrzałam na tego chłopaka zrozumiałam, dlaczego został tak potraktowany. No bo, kto to widział, aby na rozmowę w sprawie pracy wybrać się w dresie!? Przecież to się w żadnych normach nie mieści. I on się jeszcze dziwi...?! Przecież wiadomo, że idąc na jakiekolwiek spotkanie tym, co jako pierwsze rzuca się w oczy jest strój - wygląd. Przecież trzeba sobą coś reprezentować, zwłaszcza na rozmowie o pracę w firmie, która dba o swój dobry wizerunek. Brak słów, dosłownie...

Komentarze (0)
Mistrzostwa - przekleństwo kobiet

Nie wiem, kto wymyślił mistrzostwa świata w piłce nożnej, ale powiem szczerze - nie lubię tej osoby, O! Nie dość, że do telewizora dopchać się nie mogę to jeszcze faceta od niego odciągnąć też nie potrafię. Ani na spacer, do kina czy chociażby na zakupy ze mną pójść nie może, a nawet jak już pójdzie to co? Szybko wszystko w biegu robić musimy, bo przecież na mecz spóźnić się nie wypada!? Ech! A do tego jeszcze to denerwujące strasznie i buczące, czy też bzyczące niczym stado os - vuvuzele. Niech te mistrzostwa się już kończą, bo chcę faceta swojego odzyskać! I basta.

Komentarze (0)
Sport na wakacjach

Wiecie czego nie lubię w wakacjach? Tego, że gdy pojedzie się na wczasy nad morze, to tylko się siedzi na plaży i je... i tyje. A po powrocie +3kg i dół murowany. Ale na wszystko znajdzie się sposób. Ostatnio kiedy byłam w Łebie znalazłam całkiem fajne miejsce na pozbycie się pustych kalorii. Łeba dysponuje nowoczesną halą sportowo-widowiskową. Gdy rozmawiałam z dozorcą to mówił, że została ona oddana do użytku w 1998 roku. W środku jest całkiem nowocześnie urządzona. Połączona jest korytarzem ze szkołą podstawową w Łebie, aby dzieciami szybko mogły lecieć na WF. Główną część stanowi płyta boiska. Nawierzchnia jest z tworzywa sztucznego (nie jest to ani parkiet ani „zielona guma”) – takie jakieś coś J W hali sportowej w Łebie znajduje się prawie pełno-wymiarowe boisko do piłki ręcznej oraz boiska do piłki nożnej, koszykówki, siatkówki oraz tenisa. Hala może być podzielona na 3 mniejsze boiska (za pomocą automatycznie przesuwanych kotar). W każdej części znajduje się małe boisko do koszykówki, a na dwóch z nich można również zagrać w siatkówkę. Na pełno-wymiarowym boisku do koszykówki kosze opuszczane są z sufitu. Ich wysokość jest regulowana. Na terenie sali znajduje się również sześć szatni oraz najlepiej w Łebie wyposażona siłownia. Na trybunach może zasiąść kilkaset osób. Jesienią Łeba staje się gospodarzem festiwalu „Pomuchla” i w sali znajdują się wówczas rozmaite stoiska gastronomiczne. Odbywają się tam również różne koncerty i kiermasze. Czyli inaczej mówiąc – ta hala to full wypas!

Komentarze (0)
Mamy lato

No i w końcu do nas przyszło. Zagląda przez okna i puka do drzwi. A co? LATO, oczywiście. Od rana dziś w radiu i w telewizji informują, że oto mamy 1 dzień lata. Oj, jak ja się cieszę! ;-) Dość mam już tej zimy, wiatru i deszczu. Chcę słoneczko, zielone trawy i bogate kolorystycznie ogródki i kwietniki. Wiosna w tym roku nie była dla nas łaskawa także mam nadzieję, że lato nam teraz wszystko to wynagrodzi. Nie wiem, jak Wy, ale ja uważam, że nadszedł już czas, aby tak na poważnie zastanowić się nad wakacyjnym wyjazdem. W końcu trzeba korzystać i łapać każdy dzień i każdy promyk słońca, póki jest... póki możemy.

Komentarze (0)
Bez telefonu

Mówi się, że dziś bez internetu człowiek jest jak bez ręki, a co ma powiedzieć ktoś - w tym wypadku ja - kiedy zostałam bez telefonu? Uwierzcie mi to, jest chyba gorsze od braku internetu. Wszędzie się spóźniam (zegarka nie noszę) z nikim nie mogę się skontaktować, a co gorsza - nikt nie może skontaktować się ze mną. Koszmar. Aż głupio się przyznać, ale sama jestem sobie winna. Oj, tak. Niepotrzebnie zabierałam telefon z sobą do łazienki, kiedy wiedziałam, że będę brała kąpiel. W wannie zawsze czytam książki i traf chciał, że zapomniałam zupełnie, że telefon położyłam właśnie na książce, którą podniosłam tak, iż telefon zsunął się prosto do wanny wypełnionej gorącą wodą. Przez kilka godzin było wszystko w porządku i nawet się ucieszyłam, że taki dobry sprzęt mam, ale potem było już tylko gorzej. Chwilowo nie stać mnie na inny - nowy, także muszę żyć jak neandertalczykbez telefonu.

Komentarze (0)
Książki

Lubicie książki? Bo ja uwielbiam, mogłabym praktycznie połowę mojego życia spędzić na czytaniu, a posiadanie własnej biblioteczki domowej - takiego osobnego pokoju z ścianami zastawionymi od sufitu do podłogi książkami z wygodnym fotelem pośrodku i stojącą za nim lampą - to moje marzenie od wielu, wielu lat. Dzisiaj znalazłam zaś racjonalne uzasadnienie dla jego realizacji (niestety póki co środków na jego realizację jeszcze znaleźć mi się nie udało) otóż według badań amerykańskich socjologów pęd do wiedzy czyli chęć zdobywania wykształcenia jest w dużym stopniu zależna od ilości książek w domu, w którym wychowuje się dziecko. Dotąd uważano, że głównym czynnikiem jest tutaj poziom wykształcenia rodziców, jednak na podstawie badań przeprowadzonych przez ostatnie 20 lat okazało się, że im więcej książek w domu tym dłużej dziecko w przyszłości się kształci. Dzieci z domów, w których było co najmniej 1000 różnych woluminów kończyły swoją edukację średnio o 3 lata i 6 miesięcy później nich ich rówieśnicy z domów z mniejszą ilością książek lub w ogóle ich pozbawionych. I to niezależnie od poziomu wykształcenia rodziców! Teraz już wiem, że moja biblioteka ma powód do zaistnienia inny niż tylko moja fanaberia, w końcu kiedy będę miała dzieci, będę chciała aby były dobrze wykształcone! HA!

Komentarze (2)
To ma być czerwiec?

Wiem, wiem, o pogodzie marudziłam już tyle razy, że szkoda gadać... ale pisać zawsze można :). Ogólnie, co to jest!?!?!?! Od wczoraj mamy czerwiec, CZER -WIEC!!! Miesiąc który kojarzy się z latem! Ciepłem i w ogóle super miesiąc. A za oknem co??? Zimno tak, że szkoda gadać. Musiałam wczoraj pozamykać okna i włączyć olejowy piecyk, w czerwcu! No przecież tak się nie da żyć. Ogólnie przerażenie u mnie wzrasta. Mają u mnie w bloku dobudować piętro więcej i sprzedać mieszkania, z czego wspólnota mieszkaniowa dostanie całkiem fajne pieniądze i powinnam się cieszyć, ale oni to wszystko zaczynają za kilka dni. Jak ja mam egzystować bez dachu w taką pogodę?!?! Rozumiem, że pieniądze, rozumiem, że ocieplą i wreszcie dostaniemy te certyfikaty energetyczne poznań, ale jak w takie zimno zdejmą nam dach (pal licho, że ze strychu), to ja się boję, mam już wizję jakiegoś zalania, mrozu i ogólnej katastrofy, a od remontu czy raczej przebudowy, to chyba nawet PZU mnie nie ubezpieczy. Sama nie wiem, mam dwie działki Gryfino i myślałam, że na czas tej budowy wezmę sobie urlop zapakuję się w przyczepę kempingową i pojadę sobie tam w ramach przyspieszonych wakacji, ale w taką pogodę? Przecież ja zamarznę tak tutaj, jak tam. Szkoda słów...To nie jest czerwiec, tylko jakaś chińska podróba naszego pięknego polskiego czerwca. Ot, co!

Komentarze (0)
Internet, a reklamy

Dobra, żeby było jasne. Lubię internet i nie wyobrażam sobie życia bez niego - o czym pewnie już wiedzie, kiedy śledzicie to, co tutaj piszę. Lubię różne darmowe gry internetowe - gry przegladarkowe, samochodowe czy też edukacyjne i logiczne. Lubię wyszukiwarkę, bo nie raz już mi życie uratowała. Lubię też informacje prasowe - krótkie i treściwe, z których można dowiedzieć się wiele interesujących rzeczy, takich jak np., jaki startup został okrzyknięty najlepszym w roku 2009, czy też - kto, gdzie, jak i z kim spotkał się na szczeblu międzynarodowym czy też tutaj - na naszym rodzimym podwórku. Lubię też różnego rodzaju komunikatory, dzięki którym mogę szybko i łatwo pogadać sobie ze znajomymi. Ale na miłość boską, te reklamy, które wyskakują ni stąd ni zowąd, to naprawdę potrafią zdenerwować i to, aż do takiego stopnia, że mam ochotę wyłączyć komputer i dać sobie spokój. Nawet teraz, kiedy o tym piszę, ciśnienie podskoczyło mi do góry! Czy naprawdę nie ma innego - mniej denerwującego sposobu, na zareklamowanie siebie i swojej firmy?

Czy i Was denerwują te wyskakujące reklamy? Jak sobie z nimi radzicie. Powiedzcie, bo  inaczej ograniczę swoje "komputerowe codzienności" do minimum.

Komentarze (0)