iWoman.pl iWoman.pl

przejdź do listy blogów przejdź do serwisu

LogowanieRejestracja

Dzień Bloga

Właśnie wyczytałam w internecie, że dziś obchodzimy Dzień Bloga! Wiedzieliście o tym? Ja, przyznam szczerze, nawet nie pomyślałam, że blog może mieć swój dzień. A jednak... :)

Myśląc o święcie bloga, starałam przypomnieć sobie, dlaczego i po co, zaczęłam prowadzić swojego bloga. Niestety, nie potrafiłam sobie tego przypomnieć, ale podejrzewam, że po prostu chciałam mieć swój mały świat, w  którym mogłabym być naprawdę sobą - bez masek, udawania i starania się na siłę. Ciekawi mnie również, z jakich powodów Wy Kochani blogowicze, postanowiliście prowadzić bloga.

Czasami nie mam czasu na napisanie notatki - nawet kilku zdań. A jednak, mimo tego, nie wyobrażam sobie, że miałabym porzucić pisanie i swój... czerwony parasol. Stał się on już częścią mnie - mojego świata.

A na koniec - Wszystkiego Najlepszego Kochany Mój Blogu z okazji Twojego dzisiejszego święta! Oczywiście, wszystkim innym blogom, również życzę - długich notatek i wielu gości!

Komentarze (1)
"Życie choć piękne tak..."

Jestem załamana i przerażona zarazem tym, co dzieje się na naszych drogach. Co rusz słyszy się, że ktoś kogoś potracił, albo co gorsza - spowodował wypadek śmiertelny. Nie wiem, co sobie myślą ludzie, którzy nie stosują się ani do znaków drogowych, ani tym bardziej do obowiązujących nas przepisów.

Nagminne niezapinanie pasów, jazda "po pijaku" i z zawrotną prędkością - to standard na naszych polskich drogach. Każdy, kto siada za kółkiem powinien pamiętać, że na jego barkach spoczywa nie tylko jego życie, ale życie i bezpieczeństwo jego pasażerów, innych kierowców, a nawet pieszych i rowerzystów.

Zastanawiacie się, co mnie naszło, że w tak piękny i słoneczny dzień, piszę o takich smutnych sprawach? Ano dzisiaj, tak się jakoś wszystko ułożyło, że sama stałabym się ofiarą wypadku. Kierowca ledwo zdążył wyhamować i zatrzymać się przed pasami, na których znajdowałam się ja i kliku innych ludzi.

Kiedy wróciłam do domu, byłam tym wszystkim tak przejęta, że w głowie kłębiła mi się jedna myśl, a właściwie to słowa piosenki zespołu Golden Life - "Życie choć piękne tak kruche jest. Wystarczy jedna chwila by zgasić je".

Komentarze (1)
Własny kąt

Szczęśliwi Ci, których stać na zakup własnego M, albo jeszcze lepiej - na budowę domu swych marzeń. Szczęściarzami są także Ci, którym dziadkowie zostawili w spadku jakieś przytulne mieszkanko, w którym mogą się urządzić. Cóż jednak mają począć Ci, którzy ani milionów nie zarabiają, ani tym bardziej widoków na otrzymanie mieszkania nie mają?

Rzeczywistość jest brutalna, zwłaszcza dla tych, którzy start w dorosłość i samodzielność muszą okupić hektolitrami łez oraz ciężkimi zmaganiami i nierówną walką. Jednak nie ma co się poddawać, gdyż wszystko jest możliwe do zdobycia i spełnienia. Zwłaszcza teraz, kiedy na rynku nieruchomości co rusz pojawiają się nowe ogłoszenia najmu i sprzedaży.

A wracając do postawionego wyżej pytania - jeśli nie stać nas na zakup, zdecydujmy się na wynajem. Nie dość, że są to mniejsze pieniądze, to jeszcze o meble martwić się nie musimy, gdyż w takich mieszkaniach zazwyczaj znajdziemy pełne wyposażenie. Dobrym miejscem na wyszukiwanie ofert jest oczywiście internet, przy czym, pamiętać musimy, aby dokładnie czytać opis i warunki, jakie właściciel stawia, aby potem się nie okazało, że coś przeoczyliśmy.

Dobrze, kiedy uda nam się trafić na ofertę wystawioną przez właściciela. Gorzej natomiast, kiedy zdecydujemy się na pośrednika, czyli biuro nieruchomości, które liczy sobie zazwyczaj dość wysoką prowizję.

Komentarze (0)
Jak zatrzymać czas?

Czy i Wy odnosicie takie wrażenie, że czas coraz szybciej nam ucieka? Im jestem starsza, tym częściej łapię się na tym, iż wydaje mi się, że jest środa, a okazuje się, że to piątek. Nie wiem - dosłownie, nie wiem, jak i kiedy ten czas mi mija.

Zresztą, sami zobaczcie, jeszcze nie tak dawno temu był czerwiec i zaczynały się wakacje, a teraz co? Sierpień. Nim się obejrzymy przyjdzie wrzesień i szkoła. Moi znajomi już pochłonięci są bieganiną po sklepach w poszukiwaniu nowych piórników, książek, zeszytów i plecaków. A kiedy już ruszy szkoła i przyjdzie jesień - przyjdą święta i nowy rok. Szkoda, że nie można się zatrzymać, choć na chwilę...

Co do diety to... idzie mi całkiem nieźle. Tak przynajmniej mi się wydaje. Jem tak, jak sobie zaplanowałam, choć muszę się przyznać, że... miałam 1 kryzys. Wczoraj. Jadłam kalorycznie i tłusto. Ale, co tam... katować przecież się nie muszę. I raz na jakiś czas, pozwolić sobie mogę na jakieś grzeszki.

Komentarze (0)
Na diecie :)

Dobra, koniec tego dobrego! Czas coś zmienić - pomyślałam i... zaczęłam działać. I tak oto od kilku dni jestem na diecie. Jem mniej, a częściej i zdrowiej.

Zamiast tłustych i kalorycznych dań, stawiam teraz na warzywa i owoce, które, co muszę przyznać - na nowo odkrywam. Piję też dużo wody niegazowanej oraz herbaty - zielone i czerwone, z tym że z tych herbat, to chyba będę zmuszona zrezygnować, bo cały czas do ubikacji biegam, a to, jak pewnie się domyślacie - ani miłe, ani komfortowe nie jest. Odstawiłam także słodycze - moje ulubione żelki i polewę toffi, i choć łatwo nie jest - staram się jakoś wytrzymać! Muszę się pochwalić, że jak na razie, idzie mi całkiem dobrze ;) Miałam oczywiście kilka kryzysów, zwłaszcza wieczorem (wtedy najbardziej lubię jeść), ale jakimś cudem udało mi się uniknąć napadu na lodówkę.

Szkoda tylko, że ćwiczyć mi się nie chce :( Choć nie wiem, co i jak bym robiła, nie potrafię zmusić się do wysiłku fizycznego. Wiem, że szybciej schudłabym, kiedy systematyczne bym ćwiczyła. Wiem też, że pozbyłabym się cellulitu i rozstępów (przynajmniej w pewnym stopniu), ale... nie chcę mi się - zwyczajnie mi się nie chce. Może macie na tą jakąś radę?

Komentarze (1)
Hodujemy tasiemca

Wczoraj jakimś dziwnym trafem, po włączeniu telewizora, moim oczom ukazało się intro serialu „Moda na sukces”. Tak, słyszałam i czytałam w prasie i internecie, ze ogląda to mnóstwo ludzi na całym świecie. Zastanawiałam się zawsze czy nie dołączyć do tak znakomitego grona. Doszłam jednak do wniosku, że koniecznie musiałabym zacząć od pierwszego odcinka. Tymczasem nasza tv emituje chyba ten z numerem ok. 5000? Szok. Najgorsze jest jednak to, że jeśli opuścisz 10 albo i więcej odcinków „Mody”, nic nie stracisz. Akcja, prawdopodobnie, dziać się będzie w tym samym miejscu co przedtem, a temat rozmowy nie ulegnie zmianie. Idąc tropem tego amerykańskiego tasiemca, nasza rodzima telewizja już jakiś czas temu postanowiła podjąć się próby zaadaptowania telenoweli na polskim rynku. Wychodzi jej to raz lepiej, raz gorzej. Mimo wszystko każdy mniej lub bardziej uważny obserwator zauważy ciągły postęp jaki dokonuje się w sposobie realizowania rodzimych tytułów. Mam tylko jedną prośbę – przestańcie kręcić już obyczajówki i komedie! Kiedy w końcu doczekamy się prawdziwego serialu z dreszczykiem lub s-f? Pomysłowych scenarzystów i reżyserów z pewnością mamy, lecz czy znalazłaby się widownia i pieniądze na taki projekt?

 

Komentarze (0)