iWoman.pl iWoman.pl

przejdź do listy blogów przejdź do serwisu

LogowanieRejestracja

Na diecie :)

Dobra, koniec tego dobrego! Czas coś zmienić - pomyślałam i... zaczęłam działać. I tak oto od kilku dni jestem na diecie. Jem mniej, a częściej i zdrowiej.

Zamiast tłustych i kalorycznych dań, stawiam teraz na warzywa i owoce, które, co muszę przyznać - na nowo odkrywam. Piję też dużo wody niegazowanej oraz herbaty - zielone i czerwone, z tym że z tych herbat, to chyba będę zmuszona zrezygnować, bo cały czas do ubikacji biegam, a to, jak pewnie się domyślacie - ani miłe, ani komfortowe nie jest. Odstawiłam także słodycze - moje ulubione żelki i polewę toffi, i choć łatwo nie jest - staram się jakoś wytrzymać! Muszę się pochwalić, że jak na razie, idzie mi całkiem dobrze ;) Miałam oczywiście kilka kryzysów, zwłaszcza wieczorem (wtedy najbardziej lubię jeść), ale jakimś cudem udało mi się uniknąć napadu na lodówkę.

Szkoda tylko, że ćwiczyć mi się nie chce :( Choć nie wiem, co i jak bym robiła, nie potrafię zmusić się do wysiłku fizycznego. Wiem, że szybciej schudłabym, kiedy systematyczne bym ćwiczyła. Wiem też, że pozbyłabym się cellulitu i rozstępów (przynajmniej w pewnym stopniu), ale... nie chcę mi się - zwyczajnie mi się nie chce. Może macie na tą jakąś radę?

Komentarze (1)
Hodujemy tasiemca

Wczoraj jakimś dziwnym trafem, po włączeniu telewizora, moim oczom ukazało się intro serialu „Moda na sukces”. Tak, słyszałam i czytałam w prasie i internecie, ze ogląda to mnóstwo ludzi na całym świecie. Zastanawiałam się zawsze czy nie dołączyć do tak znakomitego grona. Doszłam jednak do wniosku, że koniecznie musiałabym zacząć od pierwszego odcinka. Tymczasem nasza tv emituje chyba ten z numerem ok. 5000? Szok. Najgorsze jest jednak to, że jeśli opuścisz 10 albo i więcej odcinków „Mody”, nic nie stracisz. Akcja, prawdopodobnie, dziać się będzie w tym samym miejscu co przedtem, a temat rozmowy nie ulegnie zmianie. Idąc tropem tego amerykańskiego tasiemca, nasza rodzima telewizja już jakiś czas temu postanowiła podjąć się próby zaadaptowania telenoweli na polskim rynku. Wychodzi jej to raz lepiej, raz gorzej. Mimo wszystko każdy mniej lub bardziej uważny obserwator zauważy ciągły postęp jaki dokonuje się w sposobie realizowania rodzimych tytułów. Mam tylko jedną prośbę – przestańcie kręcić już obyczajówki i komedie! Kiedy w końcu doczekamy się prawdziwego serialu z dreszczykiem lub s-f? Pomysłowych scenarzystów i reżyserów z pewnością mamy, lecz czy znalazłaby się widownia i pieniądze na taki projekt?

 

Komentarze (0)
Spec od wszystkiego nie istnieje!

Kobieta – płeć piękna, płeć słaba... z tym pierwszym stwierdzeniem całkowicie się zgadzam. Z tym drugim – niekoniecznie. Tak właśnie myślałam do niedawna. Powtarzałam sobie – na kształt afirmacji – że jestem najlepsza, zaradna, inteligentna, pomysłowa i niebanalna. Faceci natomiast to jakiś niewypał. Niestety ostatnie wydarzenia, w których przyszło mi wziąć udział sprowadziły mnie na ziemię. Przecież – czy któraś z Was, drogie panie, wie co oznacza magiczny termin „regeneracja przekładni kierowniczych”? Motyla noga! Zapewne znajdą się jakieś kobiety, dla których zabawa w samochodową mechanikę to coś interesującego i wciągającego. Niestety – ja jestem z tych „normalnych” :p Zostawmy temat samochodów. Dla mnie istotne aby mało palił i miał biały, perłowy lakier – nic więcej do szczęścia mi nie trzeba. Nie muszę też mówić, że nie znam się na rynku nieruchomości, projektowaniu statków kosmicznych, rynku paliw... usługi remontowe również są mi obce. Tak samo zresztą jak kompletnie nie wiem jak wygląda proces produkcji opon samochodowych, jak produkuje się tarcze diamentowe czy testuje silniki odrzutowe. Nie wiem tylko czy jest sens zagłębiać się w te sprawy. Może rzeczywiście podział na mężczyzn i kobiety czemuś ma służyć?

 

Komentarze (0)
Kilka słów o...

Zawsze śmiałam się z koleżanki, która nieustannie marzyła (nie wiem, jak teraz, bo się nie widujemy) o swoim własnym - prywatnym fryzjerze, który będzie ją codziennie rano czesał i upiększał, przed wyjściem do pracy. Teraz, kiedy i mnie takowy by się przydał, rozumiem doskonale jej marzenie.

Zaczęło się od tego, że nagle - ni stąd, ni zowąd, zapragnęłam coś w sobie zmienić i to zaraz - szybko. Schudnąć w kilka minut nie schudnę, tym bardziej, kiedy diety cud nie ma,. Magicznej różdżki czy zaczarowanego pierścienia - nie posiadam. Postanowiłam więc, że zmienię fryzurę.

Podcięłam włosy i zrobiłam sobie grzywkę. Kiedy schodziłam z fotela, byłam oczarowana - sobą i fryzurą. Jednak, następnego dnia, kiedy efekt znikł,a ja nie potrafiłam ułożyć włosów tak, jak ułożył mi profesjonalista w salonie fryzjerskim - załamałam się. Nagle wszystko było nie tak, i choć się starałam, włosy wydawały się oklapnięte i przylizane. Ba, nadal się takie wydają, a ja nadal nie wiem, jak je suszyć i, jak modelować, aby były piękne i puszyste.

Podobnie, jak wtedy moją znajomą, nie stać mnie na prywatnego fryzjera, o którym, teraz po cichu i skrycie marzę. Pewnie prędzej włosy zapuszczę, aniżeli będę mogła sobie pozwolić na luksus codziennego czesania przez fryzjera, niemniej jednak, cała ta sytuacja, nauczyła mnie, że nie wolno śmiać się z czyiś marzeń, bo nie wiadomo, o czym nam przyjdzie marzyć.

Komentarze (0)
Gorący powrót

Na kilka dni dały nam spokój - uff, co za ulga, ale znów są, znów wróciły. Upały, bo o nich mowa, nie wiem, jak Wam, ale mi odbierają chęci i siły do działania. Najchętniej cały dzień przeleżałabym w łóżku z wiatrakiem w jednej ręce i butelką zimnej wody w drugiej. Niestety, tak się nie da, przynajmniej, kiedy do pracy chodzić muszę. A w pracy, bez klimy - łatwo nie jest. Nie mogę się już doczekać urlopu. Jak zwykle wyjadę nad morze. Mam tylko nadzieję, że pogoda mi dopisze, bo znając moje szczęście, może być różnie. Ale niestety, do urlopu jeszcze trochę. A nawet więcej, bo dopiero w połowie sierpnia będę miała ten swój upragniony - wolny czas.

Powyższe zdanie miało zakończyć mój dzisiejszy wpis na bloga, ale tak sobie teraz pomyślałam, że może jednak to dobrze, że do urlopu jeszcze tyle czasu mi zostało, bo zdążę przejść na jakieś małe odchudzanko, które chyba mi się przyda. W końcu, latem, kiedy co rusz otwieramy sezon grillowy ciężko utrzymać zgrabną i smukłą sylwetkę. A w strój wbić się trzeba. Ja co prawda swojego jeszcze nie przymierzałam i nie sprawdzałam, co i jak wygląda, ale, jak się to mówi - strzeżonego Pań Bóg strzeże. Ale żeby nie było - zaczynam od jutra ;)

Komentarze (0)
Rzeczpospolita babska

Teraz się obudziłam! Z ręką w nocniku co prawda... Ale za 5 lat na pewno dam radę. Mówię, oczywiście, o wyborach na stanowisko prezydenta RP. Dzisiaj rano, słuchając radia, coś mnie tknęło. Doszłam do wniosku, że jak żadna inna nadaje się na przywódce tego kraju. Wykształcenie – mam, inteligentna jestem, przebojowa, stanowcza, konsekwentna. Wypisz wymaluj pani prezydent. Trzeba tylko zebrać sto tysięcy głosów... podołam, dla Polski, podołam! Podwyżki dla nauczycieli, dla górników, lekarzy, pielęgniarek, policjantów, strażaków, ratowników. Budowa autostrad, podniesienie płacy minimalnej, rent i emerytur. Zmniejszenie podatków, darmowe korzystanie z komunikacji miejskiej przez uczniów i studentów. Na wszystko starczy pieniędzy, jestem tego pewna. Jeśli zabraknie – zarządzę ich dodruk. Zawsze zastanawiałam się dlaczego nikt o tym nie pomyślał – żeby drukować pieniądze, kiedy ich brakuje? Przecież to takie proste. Wszystkie kobiety gotujące obiady będą mogły kilkanaście lat wcześniej przejść na emeryturę. Litr benzyny w cenie codziennej gazety - w czym problem? Papieru na forsę nie zabraknie. Całkowite równouprawnienie kobiet. Specjalne fundusze przeznaczę na badania naukowe nad partenogenezą. Dominacja mężczyzn właśnie się skończyła, nie będą nam już do niczego potrzebni. Czy mówiłam już o tolerancji?

 

Komentarze (0)
Czerwona ze wstydu

Patriotka ze mnie od siedmiu boleści! Normalnie - wstyd! Nie wiem, jak się to mogło stać, ale kompletnie zapomniałam o symbolice i historii dnia 15 lipca! A przecież w tym roku taką piękną, bo 600-setną rocznicę Bitwy pod Grunwaldem mieliśmy. Wszystkie widowiskowe pokazy, walki i gry dla dzieci - przeszły mi koło nosa. A tak bardzo chciałam się tam pojawić i zobaczyć to wszystko na żywo. Na własne oczy. Ależ jestem na siebie zła! Na siebie i na niego - mojego faceta, który wczoraj wyciągnął mnie nad jezioro. Taki upał - mówi, nie do wytrzymania, chodź pojedziemy i poopalamy się trochę, ochłodzimy się w  wodzie. No i... pojechaliśmy. Szkoda tylko, że nie tam, gdzie powinniśmy.

Komentarze (0)
Niczym celebrytka

Zauważyłam ostatnio, że coraz częściej znanych osób zmienia swój wizerunek. Kolorowe gazety dla pań kupuje nieprzerwanie od lat ale dopiero teraz dotarło do mnie, że muszę kupić sobie psa! Tak jak oni - celebryci. Piesek musi koniecznie być mały, tak abym mogła nieść go na rękach gdziekolwiek się pojawię, musi mieć malutką smycz, zadbaną sierść... i jeszcze kolor - najlepiej jasny, żeby wszyscy go widzieli. Jak postanowiłam - tak zrobiłam. Kupiłam go - kupiłam rufusa. Nazwałam go tak na cześć ostatniego męża, z którym prawdę mówiąc nie zdążyłam się jeszcze rozwieść. Piesek jest bardzo łagodny, czysty i zadbany (widać, że z dobrego domu, a właściwie - budy). Jest jednak coś, czego pojąć nie mogę. Pojęcia nie mam dlaczego wszyscy moi sąsiedzi mają o nim złe zdanie. Jeden twierdzi, że rufi chciał pogryźć jego syna, drugi, że szczekanie pieska nie pozwala mu odpoczywać, trzeci, że mój mały pupil chciałby podporządkować sobie całą okolicę ale on na to nie pozwoli. Czwarty powiedział ostatnio, że każdy pies z czasem upodabnia się do właściciela. Myślę i myślę i pojąć nie mogę czy to był komplement czy jakaś aluzja...

Komentarze (0)
Skończyły się...

No i wreszcie mistrzostwa świata w piłce nożnej 2010 dobiegły końca, huuuura! Cieszę się, oczywiście, że tak - w  końcu mogę sobie obejrzeć jakiś dobry film,a nie wciąż tylko mecze i mecze. Telewizor znów stał się dobrem wspólnym całego domu, a nie tylko jego męskiej części. A co do męskości, to faceta też odzyskałam... na własność ;-)) Szkoda tylko, że takie upały panują dookoła, bo na spacery bym Mojego wypychała, ale jak mam słyszeć, jak to on znów się spocił i zmęczył, to ja dziękuję, wolę w domu zostać i nacieszyć się ciszą, niezakłócaną przez te wstrętne vuvuzele.

Komentarze (0)
Zbuduj swój wizerunek

Ten się śmieje, kto się śmieje ostatni - tak brzmi przysłowie. Spotkałam w życiu już wiele zabawnych jego przekształceń, ale najzabawniej chyba brzmi - "ten się śmieje, kto ma jeszcze zęby". To właśnie zęby są najtwardszym elementem ludzkiego ciała. Białe, olśniewające - są oznaką zdrowia i dbałości o prezencję. Nie są jednak nieśmiertelne. Przypomnijmy sobie, co mówiły nasze mamy, w czasach kiedy byliśmy dziećmi, kiedy co chwilę mieliśmy ochotę na coś słodkiego, na lizaka, loda, batona. Mama zawsze powtarzała, że od słodyczy psują się zęby, i - miała rację. Zęby, przecież, mają kontakt z wszystkim tym co jemy. Właśnie dlatego narażone codziennie są na szkodliwe dla nich warunki i bakterie, które mogą odpowiadać za ich choroby, w tym jakże popularną dziś próchnicę. Warto zatem co najmniej raz na kilka miesięcy odwiedzać lekarza stomatologa, w celu kontroli stanu uzębienia. Wpisując w wyszukiwarkę słowa dentysta Poznań, z pewnością znajdziemy medyka godnego zaufania. Białe, olśniewające zęby panny młodej idealnie wręcz pasować będą do jej weselnej kreacji. W tym najważniejszym w życiu dniu warto zatem pokazać, że dbamy o siebie. Proste hasło, jak wesela Szczecin wpisane w wyszukiwarkę pomoże nam odnaleźć doświadczonego organizatora weselnych uroczystości.

Do kompletu panna młoda potrzebować będzie jeszcze między innymi pięknie ozdobionych paznokci, tipsy bowiem bez wątpienia zwrócą na siebie uwagę.

Komentarze (0)
1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 |